2015/03/12

cześć pracy

pierwszy raz czytałam "Własny pokój" na studiach.
miałam wtedy studencki odpowiednik woolfowych pięciuset funtów i niewiele pracowałam - lub wcale.

minęło jakieś pięć lat.

błąkam się po korporacjach wykonując różne funkcje, raczej ze sobą nie związane. (ani ze mną.)
od poniedziałku do piątku mam około jednej godziny dziennie dla siebie. nie licząc snu ani posiłków.

jak zupełnie, zupełnie inaczej ten tekst czytam dzisiaj:

"But what still remains with me as a worse infliction than either was the poison of fear and bitterness which those days bred in me. To begin with, always to be doing work that one did not wish to do, and to do it like a slave, flattering and fawning, not always necessarily perhaps, but it seemed necessary and the stakes were too great to run risks; and then the thought of that one gift which it was death to hide — a small one but dear to the possessor — perishing and with it my self, my soul — all this became like a rust eating away the bloom of the spring, destroying the tree at its heart."

[A Room of One’s Own, Virginia Woolf, The University of Adelaide Library]

2015/03/07

зима, простуды, просто невезенье...


świętuję chorobę

rozgrzana pościel, okno z widokiem na beton, rdzawe zacieki i krążące mewy
blade niebo
ciężar ołowiu w klatce piersiowej

czytam i hoduję listę książek, po które pójdę do biblioteki
po kwarantannie

co roku o tej porze następuje tąpnięcie
konstrukcja zapada się pod naporem narosłego chłodu
i mroku
mój rytuał palenia Marzanny gorączką

nie szkoda mi wina, nie szkoda teatru, kina ani spotkań

religijna biel prześcieradła
milczenie
ciężki oddech
nie zapalam światła

śpię


2015/02/22

dowód w sprawie

wczoraj rano
pod kurzem, pod zwałami ostrego porannego światła
znalazłam prezent sprzed pięciu lat i pięciu miesięcy
wykonany własnoręcznie
z młodą postacią zahibernowaną w środku.

nagle zachciało mi się palić
nie żeby odreagować, tylko
papieros ma moc zatrzymywania momentu
a właśnie w tamtej chwili mi się przypomniało
że nim zgasło
przecież było
dobrze.

2015/01/11

rosyjski kontr-akt

jakieś dwanaście lat temu pewna Ukrainka opowiedziała mi sen
o tym jak
ja
ubrana na biało
"odpieram złe moce".

kiedy o tym usłyszałam, pomyślałam, że to jedna z najlepszych rzeczy, jakie o mnie kiedykolwiek opowiedziano.



wyszliśmy dzisiaj z K. z teatru
(spektakl był kiepski)
w ciągu kilku sekund zerwał się wiatr, który łamał parasole i nie pozwalał iść
mocowaliśmy się z nim, mokrzy, na środku Puławskiej
nie mogłam przestać się śmiać

potem piliśmy do pierwszej i K. powiedział, że to, co nas łączy, to jest
przede wszystkim
Weltschmerz.


2014/11/21

post praski

zaczyna się zmierzchać, wychodzę z domu.
na klatce mija mnie mały sąsiad z góry, pędzi na parter, przytrzymuje mi drzwi wejściowe.
kiedy przechodzę, mówi:

niech pani powącha, zimę już czuć.

2014/11/17

moja droga

Ja
Jak małpa, która kiwa się z nogi na nogę i uderza pięściami w głowę.

O, co zrobiłam, co zrobiłam. O, co począć, co będzie, co będzie.

Nakazuję małpie spokój.
Nakazuję przestać bić głowę na alarm.

Ale i tak słyszę małpi lament.

Małpa zapłacze, zapłacze się na amen.
Małpie mleka, małpie ciepłego futra, o które można trzeć głową na pociechę.

Małpo, tylko ja cię pożałuję.

Tylko ja cię w sobie, Małpo, mam.

2014/11/11

"I am grate...ful... grape...fruit!" (at the Brit Awards 1998)


last night I had a dream about Björk.
I am literally grateful to my brain for this.