przyśniła mi się poezja
nie słowa, nie rytm
przyśniło mi się, że sam ten stan w jego esencji
rozlał się w powietrze.
poezja
była ciepłem po przesileniu
patrzyłam w oczy mojej obserwatorce
ze zrozumieniem
a dystans między nami był stały i konieczny
dla tego porozumienia.
w moim śnie
miałam głęboką świadomość utraty.
ekscytacja i poczucie bezpieczeństwa
znalazły idealną równowagę.
czy to coś, co znam, choć nie wiem, skąd
czy to tylko mój umysł opowiada bajki na pocieszenie
2016/01/09
2016/01/03
na Twoich starych zdjęciach jest dużo, dużo słońca.
przyszedł mróz
mam przerzedzone włosy
spadają ze mnie spodnie
już w zasadzie niczego nie mogę jeść.
łapię stare i wątłe nitki, którymi kiedyś przeplatałam życie, czas, rzeczywistość
aby były moje, znaczące
łatwo się rwą
zresztą dzisiaj należą już do kogoś innego.
kiedy wybija godzina strachu,
mówię sobie: przełknij to, przełknij
a potem
oddychaj spokojnie.
dostałam od siostry lawendowy spryskiwacz poduszki
wabik na sen
i soan papdi, którego nie mogę zjeść, ale mogę powąchać.
tęsknię za tym, co miało się ziścić.
jestem wdzięczna za każdą
najmniejszą
pociechę.
dzielę ją na małe porcje, niech starczy na dłużej.
mam przerzedzone włosy
spadają ze mnie spodnie
już w zasadzie niczego nie mogę jeść.
łapię stare i wątłe nitki, którymi kiedyś przeplatałam życie, czas, rzeczywistość
aby były moje, znaczące
łatwo się rwą
zresztą dzisiaj należą już do kogoś innego.
kiedy wybija godzina strachu,
mówię sobie: przełknij to, przełknij
a potem
oddychaj spokojnie.
dostałam od siostry lawendowy spryskiwacz poduszki
wabik na sen
i soan papdi, którego nie mogę zjeść, ale mogę powąchać.
tęsknię za tym, co miało się ziścić.
jestem wdzięczna za każdą
najmniejszą
pociechę.
dzielę ją na małe porcje, niech starczy na dłużej.
2015/09/12
kruche
dobry
tydzień.
w
poniedziałek 'Elephant Song', dzisiaj 'Ćwiczenia stylistyczne' w Studio,
a pomiędzy - 'Krall' w urywanych kawałkach, w metrze. głaszczę tę książkę jak kota.
krótkie
momenty nasycenia
zaspokojenia
czuję
wtedy jakąś straszną odmianę porozumienia, jakbym napotykała
opuszki czyichś palców, tak długo szukanych po ciemku, po omacku, tylko by je zgubić w
następnej sekundzie.
teksty
głoszą, że utrata to tragedia z gatunku pospolitych.
jendak nie widzę jej w twarzach powszednich.
...
za
dwanaście dni odchodzi Dorota
pomyślałam,
że upiekę jej ciasto
zwizualizowałam
będzie spód
wilgotny od śmietany, śliwki wgłębieniem do góry, cienkie paski lukru
cicho
podejdę
będzie
wzruszenie, może trochę niezręcznie...
gdy
wtem
przypomniałam
sobie:
przecież
Dorocie nie wolno glutenu.
więc
jedyny w świecie zaklinacz mojej histerii
odejdzie
nie
wiedząc
że ja
ją
tak
bardzo
że aż kruche z owocami.
2015/09/06
2015/08/30
Warszawa Singera
sierpień najpiękniejszy
co roku jakby ostatni
robi się coraz ciszej
uczyłam się pisać moje imię w alfabecie hebrajskim
krok za przewodniczką: po lewej etrog, po prawej Cene urene
usta zamknęły mi się jak drzwi
nie mam sił
słońce mi ciąży na ramionach, uginam się pod deszczem
śnią mi się po kolei wszyscy, których znam
i których znałam
przeglądam ich jak talię kart
nie znajduję tej szczęśliwej.
co roku jakby ostatni
robi się coraz ciszej
uczyłam się pisać moje imię w alfabecie hebrajskim
krok za przewodniczką: po lewej etrog, po prawej Cene urene
usta zamknęły mi się jak drzwi
nie mam sił
słońce mi ciąży na ramionach, uginam się pod deszczem
śnią mi się po kolei wszyscy, których znam
i których znałam
przeglądam ich jak talię kart
nie znajduję tej szczęśliwej.
2015/08/14
per se
dom
wieczorem pierwsze ciemnieją świerki
chciałabym w nie wejść jak w futro
basowe pomruki krów
na chwilę
nim wszystko całkiem zgaśnie
i ostatnie ptaki
tylko tutaj słychać
jak uderzają skrzydłami o powietrze.
te wszystkie lata,
a ja nadal szukam kryjówki.
Ojciec mówi, że kiedyś mi się zdarzy,
że to dopiero początek.
oboje wiemy, że zapomniałam życia
jak kapelusza
wróciłam
i tu, w przedsionku
przedpoczątku
wegetuję.
gwiazdy obrodziły, bo sierpień
mam ochotę wyciągnąć rękę
i w nich zamieszać.
widzę cztery perseidy.
nie pomyślałam sobie życzenia,
bo nie
mam.
wieczorem pierwsze ciemnieją świerki
chciałabym w nie wejść jak w futro
basowe pomruki krów
na chwilę
nim wszystko całkiem zgaśnie
i ostatnie ptaki
tylko tutaj słychać
jak uderzają skrzydłami o powietrze.
te wszystkie lata,
a ja nadal szukam kryjówki.
Ojciec mówi, że kiedyś mi się zdarzy,
że to dopiero początek.
oboje wiemy, że zapomniałam życia
jak kapelusza
wróciłam
i tu, w przedsionku
przedpoczątku
wegetuję.
gwiazdy obrodziły, bo sierpień
mam ochotę wyciągnąć rękę
i w nich zamieszać.
widzę cztery perseidy.
nie pomyślałam sobie życzenia,
bo nie
mam.
Subscribe to:
Posts (Atom)